Dominikana po mojemu_part 2

W Las Galeras zatrzymaliśmy się w przepięknym miejscu, który swoim klimatem przypominał nam Hawaje – El Solazul

Prowadzone jest przez małżeństwo przesympatycznych Szwajcarów. Domki są pokryte liśćmi palmowymi, nad łóżkami wiszą moskitiery, a wszystko otoczone jest pięknym zadbanym ogrodem z basenem.

Fantastyczne miejsce na odpoczynek w ciszy i spokoju, wśród zieleni z bezpośrednim dojściem do plaży.

W Las Galaras można wspaniale spędzić czas na przepięknej szerokiej plaży Playa Rincon. Porośnięta jest ona palmami kokosowymi i piękną roślinnością, otoczona urwiskiem skalnym. Na tyle szeroka i długa, że można na niej poczuć się jak na bezludnej wyspie.

Mieliśmy przyjemność zawitać do znanej restauracji El Cabito położonej na urwiskach, gdzie w jednym ze swoich programów kulinarnych przyrządzał owoce morza sam Anthony Bourdain.

Widok zapiera dech w piersiach, ceny również. Zakupiliśmy więc coś na nasza kieszeń, czyli grillowane kalmary i oczywiście cerveza Presidente (piwo) znane i kochane przez wszystkich na Dominikanie.

Droga do restauracji jest długa i wyboista i prowadzi w górę wzdłuż licznych plantacji bananów, można się zmęczyć, ale widok z restauracji wart jest tej wędrówki. W drodze powrotnej z Las Galares do Punta Cana zrobiliśmy sobie przystanek na podziwianie wodospadów Water fall El Limon. Tę drogę można pokonać konno z lokalnym przewodnikiem, ale z racji ogromnej miłości do zwierząt, przeszliśmy ją na piechotę.

Po drodze mieliśmy okazję zobaczyć drzewa kakaowca i kawowca,rosnące ananasy oraz skosztować przepysznych owoców, które wyglądem przypominają wiśnie. Mijaliśmy klika wodospadów, ale zdecydowanie najpiękniejszy jest ten ostatni, największy, w którym zakosztowaliśmy orzeźwiającej kąpieli.

Niemożna tam dojść na własną rękę, ponieważ przy drodze czekają lokalni pseudo przewodnicy, którzy skutecznie odstraszą od samodzielnej wędrówki.

Z ciekawych miejsc, które odwiedziliśmy jest Paraiso Cano Hondo  Sabana dela Mar. Ekologiczny obiekt w bardzo ustronnej okolicy, na łonie natury, w samym Parku Narodowym Los Haitises.

Kurort otoczony jest setką wodospadów, rytmicznie szumiąca krystalicznie czystą wodą, która ukoi nerwy nawet najbardziej zestresowanego osoby.

Można również przepłyną się łodzią motorową przez piękne lasy namorzynowe parku. Paraiso Cano Honodo znalazło się na liście  dziesięciu ekologicznych kurortów wg. Forbsa. Szczególną uwagę należy poświęcić przy wypowiadaniu nazwy Cańo Hondo gdyż zmiana literki w słowie Cano z „a“ na „o“ znacząco zmienia znaczenie słowa. Sami sprawdźcie 🙂

Dominikana słynie z przepysznych tropikalnych owoców. Prym wiedzie ananas i pyszny drink Pinacolada, który jest w nim podawany.

Oprócz tego można zajadać się bananami, kokosami,mango i wspaniałymi dużymi avocado. 

A Dominikańczycy jedzą na śniadanie i kolacje? Pewnie wyobrażacie sobie posiłek złożony z owoców i świeżo wyciskanych soków. Niestety błędem i mitem jest mówienie, że jedzą mało i lekko. Zwyczajne śniadanie czy kolacja, podobnie jak obiad, są bardzo obfite i praktycznie nie do zjedzenia dla przeciętnego Polaka.

Z rana na stole pojawia się najczęściej „mangú” – wielka góra purée z platanów, a na jej szczycie podsmażana cebulka,jajecznica lub smażone salami. Oprócz „mangú” rano i wieczorem jedzą „fritoscon salami” – smażone platany z salami, „yaniqueque” lub gotowane ”víveres”najczęściej „yuca” lub „guineitos”. 

Niestety na Dominikanie nadmiernie używany jest cukier, nawet kupując świeży sok lub smoothie owocowe jest to dodatkowo okraszone kilkoma łyżkami cukru. A „No sugar” było często wypowiadanym przeze mnie zdaniem.

Z Punta Cana oferowane są liczne wycieczki na nurkowanie, snurkowanie z delfinami, party na katamaranach oraz rejsy na piękne, dużo mniejsze i klimatyczne wyspy, które są położne niedaleko np. Saona i Catalina. My wybraliśmy się katamaranem na Saone.

Dość komercyjna wycieczka z układami zumby na pokładzie i rumem no limit. Saona to przepiękna wyspa  w rajskim klimacie. Dziennie przypływa na nią ponad 2,5 tys. osób, co rocznie daje wynik 900 tys. turystów. Pomimo tak ogromnego oblężenia wyspie udało zachować się swój dziewiczy urok. Na Saonie obowiązuje zakaz budowy hoteli. Jedyne miasteczko na wyspie – Mano Juan – liczy zaledwie 500 mieszkańców. Wyspa leży na południowym wybrzeżu Dominikany, między La Romana i Punta Cana.

Można spędzić kilka dni na Saonie, nawet pod gołym niebem w hamaku, których jest mnóstwo dookoła, ale uwaga wyspa nie ma stałego dostępu do słodkiej wody.

Mieszkańcy Dominikany są bardzo przyjaźni i pomocni. W miejscowościach turystycznych rzeczywiście obcokrajowców traktuje się z należytym szacunkiem, jak twierdzą lokalesi nawet „jak bogów”.

Bywają jednocześnie upierdliwi oferując wycieczki, souveniry, transport skuterem, zdjęcie z gekonem, małpką lub gadającą papugą.Jednak zachowując dużą stanowczość można sobie z nimi poradzić w bardzo kulturalny sposób.

Jadąc w głąb wyspy, można poczuć lekką niechęć, dlatego należy zachować ostrożność i uszanować prywatności Dominikańczyków. Z cała pewnością moglibyśmy nauczyć się od nich sposobu na życiowe bolączki. To taniec i muzyka, merengue i bachata pozwalają im zapomnieć o trudach codziennego życia.

Kamila Koberska

🎬 KONIECZNIE OBEJRZYJ FILM 

Chcesz wyjechać na taką wycieczkę?