Dotyk pustyni

Maroko było zbiegiem okoliczności, przydarzyło się nieplanowane… a jednak cudownie (za)istniało… na mapie miejsc, do których chce wrócić.

Morze chmur pod stopami na Jebel Toubkal, bezkresny ocean wlewający się pomarańczową smugą światła w źrenice na Saharze, ciepły jak nigdzie Atlantyk, szkielety miast bez kodów pocztowych, spękane mury i bezimienne ulice w labiryncie, który za każdym razem inaczej prowadził do celu… jakby w obawie, żeby nie zapamiętać drogi.

Mówili… nie odzywaj się, jako kobieta będziesz niewidzialna, nie wychodź wieczorami, uważaj na oszustów, nie jedz na ulicy. Setki ostrzeżeń, które z czasem topniały. Moja czujność ustępowała miejsca bezgranicznej ciekawości i otwartości która odkurzała ludzkie wspomnienia, otwierała serca, zapraszała do opowiadania historii i legend.

Mówią, że Maroko to najbardziej tajemniczy kraj w Północnej Afryce. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej zanurzałam się w aurze magii, baśni, mitów i snów… Los nie mógł wybrać dla mnie lepszego miejsca. Wiem już co znaczy dotyk pustyni.

Widziałam drzewa, które nie dają cienia, i pustynię, która na horyzoncie wznosi się w górę dotykając nieba lodem. Poczułam miękki jak mąka piasek pod stopami i porywisty wiatr, który wirując, horyzont ubiera w tajemniczą, mleczną mgłę. W rzęsach tuż za zmęczeniem zgromadziłam setki ziaren piasku, zapatrzyłam się w słońce, które czerwoną rzeką wlało się w moje źrenice topniejąc o zachodzie w gorącym oceanie wydm.

Zasłuchałam się w ciszę po zmroku i bicie serca wielbłądów. Pokochałam pomarańczowe skrawki poranka, cudowne zwiastuny wschodu, które sprawiają, że wstrzymując oddech zastygasz w oczekiwaniu.

Zrozumiałam co znaczy pragnienie, którego nie ugasisz nawet galonem wody, spałam w domach z piasku i na piasku, myślałam, że dotykam obcego świat(ł)a i nie zauważyłam przez przymknięte powieki, że nieuchronnie ugrzęzłam i teraz dalej chce… chce śnić pod Krzyżem Południa.

– Izabella Sapuła

http://izabellasapula.com