Jedyna taka podróż!

Przeprawa promem z Korfu do letniej stolicy Albanii Sarandy zajmuje godzinę, widoki są piękne, a rejs bardzo przyjemny.

Najwięcej połączeń, jednocześnie najdroższe są w sierpniu, ze względu na szczyt sezonu.

Saranda to niewielka i pełną uroku miejscowość w malowniczej zatoce Morza Jońskiego, otoczona 400-metrowymi klifami. Krajobraz wzbogacają winnice, plantacje cytrusów i gaje oliwne. Niegdyś kurort dla dygnitarzy, obecnie miejsce uwielbiane przez turystów z całej Europy. Duży wybór hoteli i różnych kwater.

Niedaleko Sarandy znajduje się Ksamil zwany albańskimi Karaibami ze względu na klimat, krystalicznie czystą wodę, małe wysepki, które można opłynąć kajakiem, rowerem morskim lub po prostu wpław. Do tego całe mnóstwo restauracji, hoteli, klimatycznych knajpek z muzyką.

W odległości 5km od Ksamilu jest stanowisko archeologiczne Butrint z VII wieku p.n.e., które zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Syri i Kalter, czyli Błękitne Oko to fenomen natury z wodą o temperaturze 10 stopni Celsjusza. Wypływa naturalnie, pod ciśnieniem wprost spod ziemi. Mnogość kolorów od intensywnego granatu, przez głęboki błękit i zieleń wodorostów, aż po biel na płyciźnie zachwyca. Co odważniejsi śmiałkowie skaczą do lodowatego źródła z pomostu na główkę.

Lukove to przede wszystkim piękne, szerokie plaże, z miejscem na kemping wśród pasących się owiec. Odwiedzane zarówno przez miejscowych, jak i zagraniczni turystów, którzy spędzają tam wakacje.

Nie należy zapomnieć o stolicy kraju Tirany, która jest centrum życia towarzyskiego, a jej liczne zabytki zachęcają do wizyty.

Albania dopiero uczy się turystyki, czego doświadcza się na każdym kroku. Można trafić na pyszne jedzenie z owocami morza w restauracji oznaczonej naklejką TripAdvisor lub zjeść w dużo mniej atrakcyjnym miejscu wśród biegających kotów i psów. Mało kto mówi po angielsku, jedynie w miejscach bardziej turystycznych.

Na każdym kroku widać duży wpływ Grecji np. w jedzeniu, wystroju i architekturze zwłaszcza w Ksamil i Sarandzie. Chociaż grecką sałatkę przygotowują bardzo po europejsku. Ceny bardzo zróżnicowane. Im dalej od bardziej obleganych, turystycznych miejscówek, tym większa szansa na poznanie prawdziwej, bardziej dzikiej Albanii. Na każdym kroku można spotkać kozy, owce, osły, świnie spacerujące po ulicach.

To idealne miejsce do trekkingu. Wśród surowych i nieodkrytych Gór Przeklętych, we wspaniałych parkach narodowych Thethi i Llogara oraz wzdłuż Albańskiej Riwiery.

Bez problemu można tu też wynająć skuter lub samochód, ale lepiej sprawdzić wcześniej jego stan techniczny.

Albania nazywana jest często krajem paradoksów, a jej socrealistyczne perełki zyskują teraz swoje drugie życie.

Zwyczajna, często chaotyczna architektura miasteczek oraz historyczne bunkry, które miały bronić kraju. Z drugiej strony widoki zapierające dech w piersiach!

Albańską podróż polecam prawdziwym pasjonatom. Tym którzy poszukują miejsca nietuzinkowego, które równie zachwyca, co i szokuje.

To jest kierunek dla ludzi otwartych na niebagatelne miejsce podszyte bogatą historią, kulturą i gościnnością mieszkańców.

– Kamila Koberska 

Chcesz wyjechać na taką wycieczkę?