Karaiby – sailing paradise ⛵

Gdzie najlepiej wypocząć z rodziną i przyjaciółmi?  Mieszkając w hotelu tracimy  szansę poznania wielu pięknych miejsc. Rozwiązaniem może być wyczarterowanie jachtu w „sailing paradise”, czyli na Karaibach.

Plusk fal za burtą, uspakajający lazur morza i magiczny świat raf koralowych. Gorące noce na pokładzie pod rozgwieżdżonym niebem oraz samotne dumanie na rufie.

Po zejściu na ląd gorący piasek pod stopami oraz odpoczynek pod palmami. W pakiecie otrzymujemy trzymanie na odległość od tłumu turystów, cywilizacji i wi-fi. Czyli gwarancja pełnego relaksu.

Naszą przygodę na zakończenie starego i dobry początek nowego rozpoczęliśmy od wypożyczenia jachtu żaglowego (katamaranu) na Martynice. Wyspie będącej połączeniem uroku Francji ze zmysłowością Karaibów.

Od pierwszych chwil daliśmy się uwieść niesamowitej atmosferze i pogodnemu nastawieniu jej mieszkańców. Uśmiech nie schodzi z ich, dzięki czemu również i z naszych twarzy. Radosne „Merry Christmas” słyszymy na każdym kroku. Nie mamy wątpliwości, mieszkańcy Karaibów są biedni, ale szczęśliwi.

Rejs zaczynamy od zakupów na miejscowym targu. Świeże egzotyczne owoce, ryby i owoce morza, których ceny są w większości przypadków niższe niż w Polsce.

Do zakupów zachęcają również pływający sprzedawcy tzw. handel „boat to boat”.

Pakujemy wszystko na łódź i płyniemy na południe, kierunek Tobago Cays (południowa część Karaibów).

Mijamy wyspy z idealnie białymi plażami i palmami, w większości powulkaniczne. Osadzone tropikalnymi lasami i dziko rosnącymi owocami. Każda z nich jest inna, ukształtowana przez przyrodę i historię.

Wyspy małe, znane z reklam, na których może pomieścić się, co najwyżej załoga naszego jachtu. Wśród nich ta cudowna Mapion Island otoczona rafą koralową, której znakiem rozpoznawczy jest, widoczna z daleka parasolka.

Jest również wyspa z rozbitym wrakiem statku.

W słynnym Basil’s Barze na Mustique piliśmy drinka siedząc obok samego Micka Jaggera. Na prywatnych karaibskich wysepkach można zejść na plażę i odwiedzić znajdujące się na nich bary.

Dopłynęliśmy do Tobago Cays Islands. Są to rajskie, niezamieszkałe wysepki otoczone rafą koralową. W całości stanowią one rezerwat przyrody Tobago Cays Marine Park, w którym można popływać z żółwiami. Niesamowicie piękne widoki i gwarancja nieziemskich wrażeń.

?Film z nurkowania, z żółwiem w roli głównej ?

Na jednej z wysp odkryliśmy nieczynny wulkan z wydobywającą się z niego parą o temperaturze 160 stopni.

Korzystając z okazji odwiedziliśmy niezwykle pięknie położone lokalne kąpielisko termalne.

Oczywiście na każdym kroku byliśmy pod wrażeniem niesamowitej fauny i flory.

Wygrzewających się w promieniach słońca iguan.

Wyspy mają nie tylko wyjątkowy klimat i architekturę, ale również oryginalny sposób komunikacji drogowej.

Jesteśmy również świadkiem lokalnej ceremonii ślubnej.

Miasteczko z największą ilością kościołów zrobiło na nas ogromne wrażenie swoim malowniczym położeniem.

Prawdziwym rarytasem było dla nas miejsce i sposób wypieku chleba z tapioki. To niesamowite w jakich warunkach odbywa się cały proces produkcji. A smak chleba bezcenny.

W Sylwestra wpływamy do Portu Elisabeth na wyspie Bequia (pod St. Vincent). Nowy Rok witamy kolacją i szampanem na pokładzie.

Krystaliczna woda, dziewicza dżungla, wulkany, wodospady, najpiękniejsze na świecie plaże i zatoki.

Orientalne owoce oraz owoce morza, wspólnie przygotowane i celebrowane posiłki.

Pełen relaks i wypoczynek podczas rajskich dwutygodniowych wakacji pod żaglami.

Jedyny problem, to jak po tym wszystkim wrócić do rzeczywistości 😉

– Jan Kondratowicz