La mia storia di Toskańskie Apeniny – parte 1

Są takie dni, gdy ktoś puka do moich drzwi na Furmanowej, to nikt nie otworzy. To oznacza, że jestem na jednej ze swoich „podróży służbowych” i możecie mnie znaleźć na przykład w takich Apeninach.

Góry jak się patrzy! Co prawda z Gubałówki ich nie widać, i to nie Tatry… ale i tak są piękne. I pachnące!

Niewiele osób wiąże ze sobą trzy włoskie krainy: Toskanię, Ligurię i Apeniny. A jednak! Włochom  to się udaje i to jeszcze jak. Od lat przybywają tu turyści z całego świata, aby mieć jak na dłoni wszystkie przyjemności tego życia: lazurowe morze, strzeliste góry, doskonałe wino, wspaniałą aromatyczną kuchnię, arcydzieła architektury i sztuki…i co tam sobie jeszcze wymarzycie. I to wszystko tak blisko nas. Samochodem z południa Polski można dojechać w niecałe 15 godzin (Kraków – Piza ok 1380 km), samolotem w niecałe 3 h (Warszawa, Kraków – Piza),  a stamtąd już tylko skok prosto do… „gelateri” na pyszne lody.

Wszystko o tym miejscu można określić „naj”: najlepsza pizza (ponoć deklasuje nawet tą słynną neapolitańską – a ja się z tym zgadzam), najlepsze lody (te w San Gimingnano zdobywają często laury w Mistrzostwach Świata), najwspanialsze wina – Chianti mówi samo za siebie i nie potrzebuje żadnej reklamy… itd

Chciałabym Was zachęcić do poznania tej części Włoch aktywnie. Region doskonale nadaje się nawet na przedłużony weekend czy krótki urlop. Baza noclegowa jest bogata w tym regionie, więc nie musicie rezerwować nic wcześniej, pod warunkiem że nie chodzi Wam po głowie romantyczna noc w centrum Portofino 😉

Apeniny, ze względu na swoją przeszłość geologiczną i rzeźbę terenu, są dość specyficznym łańcuchem górskim. Ich długość to dokładnie tyle, ile trzeba pokonać kilometrów z Polski (ok 1350 km). Najwyższy szczyt – Corno Grande (czyli Wielki Róg) ma wysokość 2912 m npm i jest szóstym najbardziej wybitnym szczytem w Europie. To jeden wielki kawał…marmuru! (no prawie).

Cały obszar górski ma walory wybitnie rolnicze, gdzie uprawia się winorośl, oliwki, owoce i gdzie prowadzi się hodowle zarówno krów, owiec jak i kóz. A to wszystko w otoczeniu wszędobylskich rozmarynów, cyprysów – czyli klasyczny pejzaż toskański i liguryjski.

W tej części Apeninów polecam kilka pojedynczych dni wycieczkowych.

Zapraszam do lektury kolejnych części mojej relacji

La mia storia di Toskańskie Apeniny – parte 2

La mia storia di Toskańskie Apeniny – parte 3

 

Kasia Jamróz

 

Chcesz wyjechać na taką wycieczkę?