Mój pierwszy dzień na Maui zaczął się wcześnie bo o 5 rano. Wyszedłem na balkon, usiadłem w fotelu i rozpocząłem dzień od porannej medytacji.

Słyszałem fale, szum porannego tropikalnego deszczu ze sporadycznie odzywającymi się ptakami oraz delikatny powiew wiatru. Zapamiętam te chwile jako jedne z nabardziej kojących w całym moim dotychczasowym życiu.

Za chwilę miałem rozpocząć wyprawę do Hana, pierwszej osady na Maui. Wyprawa ta jest dla mnie metaforą życia: nie liczy się cel ale droga. Droga do Hana jest kręta, obrośnięta tropikalnym lasem, przerywana potokami i wodospadami, wiedzie przez czarne, kamieniste plaże tworzące urokliwe zatoczki, zatacza koła przez złote, piaszczyste plaże pełne morskich zółwi i surferów łapiących fale.

Paweł Kalinowski

Paweł, na co dzień IT Manager, domem nazywa miejsce, w którym śpi. Będąc dzieckiem podróżował palcem po mapie, a teraz realizuje marzenia podróżując po świecie. Lubi poznawać nowe smaki i dzieli się nimi na Instagramie: @urbantrailblazers.