Zima pod Tatrami, czyli Furmanowa press – part 4

Na Furmanowej dni  coraz zimniejsze i krótsze. Częściej wieje wiatr halny, zdarza się, że całymi dniami pada deszcz.

I poza porannym bieganiem i wieczornym seansem w Kinie Miejsce w Zakopanem,  nosa z domu nie wychylam. Odpoczywam i czekam. Na zimę. Taką prawdziwą, śnieżną, trwającą nieprzerwanie niemal do wiosny. Chociaż w tym roku już pierwsze podrygi zimowej aury już miały miejsce i trzeba było zakładać czapki i puchówki, ale były to tylko nieśmiałe znaki zmiany pór roku.

Myślę, że zima tutaj na Podhalu, w górach to najmilszy, najłagodniejszy czas. Życie spowalnia, jakby pod ciężarem śniegu nie było w stanie biec szybciej. Zwierzęta pochwały się w swoich małych drewnianych domkach, po znikały stąd owiec, kóz jakby nagle o umówionej porze zapadły się pod ziemię. Nie widać ich i nie słychać. Pozostały jedynie ptaki, którym nie straszne wichury i zamiecie. I psy sąsiadów też nie boją się tego co ma niebawem nadejść. A sądzę, że podobnie jak ja czekają, aż świat zmieni barwę na białą. I będą mogły bawić się śniegiem jak dzieci. I kiedy tak natura tutaj na wzniesieniach powoli kładzie się do zimowego długiego górskiego snu, w dolinach ludzie zachowują się bardziej nerwowo. Bo przecież zbliżają się święta! O magii świąt w górach chyba nikogo nie trzeba przekonywać. I nie potrzebne są do tego żadne wielkie akcje medialne. Turyści zawsze mogą liczyć pod Tatrami na odrobinę śniegu w wigilię. A Sylwester zakopiański należy do niezwykle prestiżowych.

Warto więc wpaść do nas choćby na kilka dni w tym niezwykłym okresie i poczuć magię gór.

Nie należy zwlekać z decyzją zbyt długo, bo lista wolnych miejsc noclegowych zapełnia się zwykle już na wiosnę. Gdyby jednak już nie dało się w tym czasie upchnąć żadnej szpilki, dobrym pomysłem będzie spędzenie u nas weekendu przedświątecznego, lub  kilka dni pomiędzy świętami a Nowym Rokiem. Zakopiańskie Krupówki zwłaszcza po zmroku są bardzo nastrojowe a i kapele góralskie przygrywające w karczmach zmieniają lekko nutę na modłę “Jingle bells”. Ponad całym miastem unosi się zapach grzanego wina z korzeniami.

A kiedy już zawitacie pod ośnieżonymi Tatrami, nie koniecznie wybierajcie się od razu na ich najwyższe szczyty. To jest czas bardzo trudny na szlakach, które są zwykle oblodzone a warstwa śniegu jest niestabilna. No i dzień jest bardzo krótki.

Najlepiej zapuścić się w dolinki reglowe, takim oto wariantem: Droga pod Reglami (szlak czarny z Zakopanego) – do Doliny Małej Łąki – przez Wielką Polanę – Przysłup Miętusi  1187m npm. (podejście tylko ok 15 min) – Dolina Kościeliska (szlak czarny) i zejście do Kir (busy do Zakopanego). Z Polany Miętusiej roztacza się o tej porze roku naprawdę wspaniała panorama na białą śnieżną czapę,  która przykrywa Czerwone Wierchy. Cała trasa nie powinna zająć więcej niż 5h. Po drodze nie ma schroniska, więc warto zaopatrzyć się w termos z herbatą.

A tych nieco bardziej doświadczonych zapraszam na kursy zimowej turystyki górskiej, gdzie podczas jednego z weekendów będziecie mogli nauczyć się lub doskonalić techniki zimowych wędrówek z użyciem specjalistycznego sprzętu (link do BluEmu).

Pamiętajcie, aby zawsze sprawdzić aktualne komunikaty na stronach: www.tpn.pl oraz www.topr.pl

A jeśli macie obawy przed samodzielnym chodzeniem po górach zachęcam do skorzystania z usług naszych przewodników: www.przewodnik-lider.pl

Kasia Jamróz

www.BluEmu.com.pl